wtorek, stycznia 27, 2009

XXII W którym Onno się obnaża

To mówię ja, Onno w pierwszej osobie. Nadeszła chwila mojej szczerości. I powiem wprost to, co mam powiedzieć, bez tego tandetnego budowania napięcia, w którym lubuje się Autorka. Drodzy Ziemianie, byłam agentem. Wysłano mnie, abym poznała Wasze zamiary dotyczące eksploracji kosmosu i oceniła związane z tym zagrożenia. Dobrze mnie przeszkolono. Prawie udało mi się wtopić w tłum, udawać jednego z Was. Wczoraj złożyłam rezygnację.

Dziękuję, koniec oświadczenia. Można już pluć, odwracać oczy ze zgrozą, niemieć, histerycznie się śmiać, nie wierzyć, strzelać, wpadać w panikę, czuć się oszukanym czy z czym tam kto jeszcze zastygł. It's official now.

Tak, znam też trochę angielski.

4 komentarze:

galaktyczny pisze...

że już koniec niby że?

Moni pisze...

Że już niby się skończyło się ?
:)

Onno pisze...

Czemu?

kokoty pisze...

Onno idzie jak burza, jedna odslona miesiecznie, czekam z niecierpliwoscia na rozwoj wydarzen... rezygnacja jakos tak jednoznacznie mi sie kojarzy :-)