niedziela, kwietnia 06, 2008

V W którym Moni skazuje Henryka Kwiatka na powolną śmierć

Henryk Kwiatek był kiedyś wesołą i dobrą trawą. Rósł sobie zdrowo i nie sprawiał Bursztynkowi, swojej właścicielce, żadnych problemów. Twarz Onno sama się rozciągała w uśmiechu, gdy widziała, jak Henryk wyciąga źdźbła do góry, cały zielony z niecierpliwości, co może tam zobaczyć. Nie było ucieszniejszej trawy.

Potem, przez straszliwą pomyłkę, Henryk trafił do Moni. Na początku Moni bardzo rozpieszczała swojego podopiecznego - regularnie go podlewała, głaskała delikatne listki i szeptała słowa zrozumiałe tylko dla ich dwojga. Niestety, żywot maskotek jest zwykle krótki i Moni szybko o biednej roślinie zapomniała. Henryk nie poddał się od razu i póki starczyło mu sił, próbował zwrócić na siebie uwagę Moni błazeńskimi figlami. Ale kiedy zebrał ze ścian doniczki ostatnie już drobiny wilgoci, posmutniał i przestał się bronić przed swoim końcem. Zwinął listki i pochylił się zgnębiony ku ziemi.

Można jeszcze wyczuć jego przerywany oddech.

9 komentarzy:

Wojciech Gawinowski pisze...

o rany..... teraz zaczynam martwic sie o siebie.... naprawde .... ratujcie Henryka!

Onno pisze...

Marian już próbowała: przycinała uschnięte listki, wzywała Moni do opamiętania się... Ale chyba już za późno.

Moni pisze...

Anka ,zdrajco, Bursztynek miał się nie dowiedzieć o Henryku...na dodatek chłopa mi straszysz!

Onno pisze...

Bursztynek musiała się dowiedzieć, takie jej moralne prawo. A chłopa nie straszę, tylko przygotowuję psychicznie. Na razie może być w szoku, ale się ogarnie.

katarzyna pisze...

tak że tego... Henryk kosztowal cale zloty piecdziesiat, ale nie cena swiadczy o wartosci trawy...byl ogniem w sztafecie pokoju, przekazywanym z pokolenia na pokolenie,ale bezsercna Moni przerwala ten obieg...Masz racje Onno, niech swiat sie o tym dowie, bo mialam jej juz dac moje spodnie...a Wojtek niech przemysli sprawe rychlego plodzenia dziatwy :-) Henryk in memoriam

Moni pisze...

Lessmann chciałaś mi dać te spodnie?...Bazd meg! co ja narobiłam...Nie dość,że spodni nie będzie to jeszcze Wojtek nie będzie mnie chciał. Ok, jutro biegnę do Ikei po nowego Henryka.

Wojciech Gawinowski pisze...

ok chcialem wszystkich uspokoic... Jak tylko superuser znajdzie sie w zasiegu mojego bezposredniego dzialania to od razu przykrecam srube i takie ekscesy zostana wyeliminowane ... a juz najbardziej mam tu na mysli te na szybko produkowane dzieci... jak i siebie samego... w moim przypadku dostawy plynow musza byc regularne !

katarzyna pisze...

do ikei po nowego ? a jak Ci sie dzieciak zasuszy to tez nowego kupisz ? :-) nie wiem jakie macie dojsca w HGKG do nielegalnych tanich adopcji...

Wojciech Gawinowski pisze...

mam dosjcia do darmowych psow i kotow...