środa, czerwca 04, 2008

XIV W którym Onno zadłuża się niczym rząd polski za Gierka

Niektórzy nigdy nie osiągają etapu dojrzałości finansowej. Istnieje u nich trudna do pojęcia zależność, że im większe mają dochody, w tym większe popadają zadłużenie.* Przyjrzyjmy się przypadkowi Onno.

Niepokoić mogą już pierwsze reakcje onego (przypadka) na przypływ gotówki - wypieki na twarzy, rozszerzone źrenice i nadmierna potliwość rąk. Przez jedną krótką chwilę - zanim oszacuje swoje szanse - Onno walczy z trawiącą ją gorączką. Potem zatraca się w radosnym i niekontrolowanym konsumpcjonizmie. Ale powoli nadchodzi nieuniknione. Wraz kurczeniem się środków Onno traci rozmach. Dochodzi do tego, że już 10 dni przed kolejnym uzupełnieniem konta Onno jest skazana na żywienie się trawą popijaną wodą z kranu.**

Ale trzeba zaznaczyć, że Onno bardzo zżyła się z tym swoim defektem i za nic by się go nie wyrzekła. Na zarzuty o lekkomyślność odpowiada słowami piosenki pewnej niszowej kapeli:

"Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić, aby bawić się na całego, fantazja, lalalalalala lalalalala."


Wie też, że zawsze może liczyć na wsparcie moralne Moni, Mariana i Groczyk, tak jak ona przejawiających inklinacje do niepohamowanego wydawania pieniędzy. Siadają sobie czasem w półkolu i wyliczają, dla czego poświęciły stabilizację finansową. Pada m.in. fajansowy serwis do kawy z delikatnym motywem kwiatowym, krem z gwiezdnym pyłkiem, słownik języka gockiego i rakieta do tenisa, w którego nikt nie gra.

Takie rozmowy wzbudzają apetyt na kolejne zakupy. Wtedy Onno puka do drzwi Siostry, tej rozsądniejszej. Ta nie mówi już nic.



*Onno ma teorię, wg której można by odwrócić niekorzystny trend, gdyby jej dochody przekroczyły pewien minimalny poziom. Jakiego rzędu może to być liczba, pozostaje nieodgadnioną zagadką.


**Zainspirowana kulinarnymi upodobaniami Mariana Onno rozważa przerzucenie się na drożdże. Powinny być bardziej pożywne.

8 komentarzy:

Moni pisze...

Onno bo Ty powinnaś się do Hong Kongu przeprowadzić ...tam dopiero można zaszaleć:)

iamibi pisze...

Mechanizm opisany działa chyba powszechnie - moje problemy finansowe zaczęły się w momencie, kiedy spotkało mnie niespodziewane 700PLN. Od tamtego czasu nie mogę spłacić moich wszystkich rachunków. Ech...

Wojciech Gawinowski pisze...

o q...a przeciez ja mam rachunek za prad..... ;)

kokoty pisze...

"Apetyt rośnie w miarę jedzenia" - rzecze stare porzekadło ludowe, ale nawet najstarsi górale nie mogli przewidzieć, że tego lata będą takie piękne sandałki, klapeczki, szpileczki...ech

Moni pisze...

I Kokoty piszą o sobie właśnie! Piękne klapeczki, sandałki, szpileczki. Lepiej napisz ile kupiłaś par butów w tym miesiącu!:)
Pragnę dodać, iż Kokoty obsesyjnie kupują buty.
A ja powtórzę to co napisałam wcześniej - Hong Kong!

kokoty pisze...

jestem bezrobotna :-) wiec mój nałóg jest w letargu :-) w tym miesiącu tylko jedna parę, więc raczej "standardowo" :-) cale szczęście ze nie kupuje drogich butów i ze nie mam np; 10 par złotych sandałków :-) z reszta.... Celine Dion ma 3 000 par!! widziałyście garderoby Evy Longorii, Mariah Carey, Pauli Abdul??????? jeszcze wieeele mi brakuje :-)

Moni pisze...

Marteny se kup. Jedna para na minimum trzy lata. Popatrz ile zaoszczędzisz, babo! 10 par złotych sandałków może nie masz, ale z 10 par balerinek by się pewnie znalazło.

Justyna pisze...

i stało się... Musiało to kiedyś nastąpić, dlatego nerwowo śledziłam każdą informację o poczynaniach Onno. Jedna wzmianka na blogu, a zmienił się cały mój świat. Przestałam być anonimowa... Onno zdradziła, że z pewną osobą łączą ją niejasne relacje, którą zwykła nazywać Siostrą. Westchnęłam głęboko. Wiedziałam, że to o mnie. Wyciągnęłam z szafy nowiutką, czarną czapeczkę z daszkiem i ciemne okulary. Czekały właśnie na tą chwilę.