czwartek, czerwca 19, 2008

XVI W którym Marian odchodzi

Marian opuszcza Fabrykę. Zwariowała. Onno zarzuca sobie, że zlekceważyła pierwsze symptomy rodzącej się choroby. Uśmiechała się tylko lekko, kiedy Marian opowiadała o kopulujących telefonach, kominach fabrycznych pożerających Cienie, śledzącym ją w drodze do domu Kierowcy Autobusu czy Scarlett O'Hara w konwulsjach wypluwającej swój mózg. "Każdy ma swoje koszmary," myślała. Przymykała też oko na połykane przez Mariana różowe tabletki. Sama nie była przecież wolna od drobnych słabostek.

Jak to będzie, kiedy nie będzie już Mariana, najlepszej Brygadzistki w całej Fabryce? Kto pogłaska Onno po głowie, kiedy wpadnie na zamknięte drzwi? Kto pocieszy Groczyk, kiedy źle złoży karton? Kto utuli płaczącą Moni, kiedy wyśle towar do Berna zamiast do Brna? Kto ukoi gniew Don Breczione, kiedy niesłusznie zbeszta go klient? Kto wysłucha Żu, która ma większe ambicje niż składanie pudełek w prowincjonalnym kraju? Kto poklepie Sztefi po ramieniu, kiedy przekroczy normę o 38%? No, kto?

Nowy Brygadzista już zapowiada wprowadzenie surowej dyscypliny i kar cielesnych.

3 komentarze:

Wojciech Gawinowski pisze...

trzeba sie teraz wziasc do roboty i wychowac nowego brygadziste na ludzi... ;)

Moni pisze...

Hehe , tak jest.
Prosta sprawa .Nowy brygadzista jest łagodny jak baranek :)

kokoty pisze...

oj nie zazdroszczę Wam teraz... ale fakt jest faktem: Marian doskonałym Brygadzistą był :-)